Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej o plikach cookies możesz przeczytać tutaj.

Autorzy więcej

POLSKIE PAŃSTWO PODZIEMNE W KRAKOWIE-W WALCE Z ŻYDOWSKIMI AGENTAMI GESTAPO

AK

POLSKIE PAŃSTWO PODZIEMNE W KRAKOWIE-W WALCE Z ŻYDOWSKIMI AGENTAMI GESTAPO
Aleksander Szumański
źródło: INTERNET

POLSKIE PAŃSTWO PODZIEMNE W KRAKOWIE-W WALCE Z ŻYDOWSKIMI AGENTAMI GESTAPO

Wkroczenie w dniu 6 września 1939 roku wojsk niemieckich do Krakowa zapoczątkowało trwającą do 18 stycznia 1945 roku niemiecką okupację miasta. Do momentu utworzenia Generalnego Gubernatorstwa dla zajętych obszarów polskich (GG) w dniu 26 października 1939 roku, Kraków i jego mieszkańcy podporządkowani byli rygorom stanu wojennego i zarządu wprowadzonego przez okupacyjne władze wojskowe.

Z chwilą przybycia do Krakowa Hansa Franka i objęcia przez niego urzędu Generalnego Gubernatora, Kraków zaczął pełnić funkcję stołecznego miasta w Generalnej Guberni oraz siedziby władz wojskowych i cywilnych. Frank miał z okupowanych ziem polskich uczynić prowincję, którą należało bezlitośnie wyeksploatować, czyniąc z niej rumowisko pod względem gospodarczym, społecznym, kulturalnym i politycznym.

W myśl wytycznych Adolfa Hitlera, GG miała stać się przede wszystkim rezerwuarem taniej siły roboczej. Tak wytyczone cele III Rzesza realizowała na okupowanych obszarach, a Frank i jego administracja szczególnie w Krakowie dążyli by stał się on godny miana „Uhr, deutsche Stadt Krakau”.

W obronie narodowych imponderabiliów krakowianie prowadzili walkę wszelkimi możliwym sposobami i przy użyciu różnorodnych form. Zwalczano zatem Niemców i ich zarządzenia stosując bierny opór w ramach istniejących za zgodą władz niemieckich organizacji, podejmując czynną walkę w strukturach konspiracyjnych stworzonych przez Polskie Podziemie oraz w oparciu o spontaniczne patriotyczne zachowania krakowian, które nie mogą zostać ujęte w żadne ramy organizacyjne. Krakowianie, zrzeszeni w strukturach Polskiego Państwa Podziemnego, jak i niezrzeszeni, dokonywali różnych aktów samoobronnych, czy też sabotażowych wymierzonych w okupanta.

Dla przykładu: zostało obrzucone granatami wnętrze krakowskiej kawiarni Cyganeria przy ulicy Szpitalnej ( „nur für Deutsche” ) w wyniku czego zginęło wg. różnych szacunków od 7 do 10 niemieckich oficerów (w tej samej akcji uczestnicy rozwiesili flagi polskie na mostach i złożyli kwiaty pod pomnikiem Mickiewicza na krakowskim rynku.

Nieznana jest akcja Polskiego Podziemia na ul. Kopernika w Krakowie, gdzie został ostrzelany samochód Gestapo w wyniku którego zginęło kilku gestapowców, ale niestety zostało rannych trzech zamachowców, dwóch z nich ujęto i zastrzelono na miejscu, jeden uciekł, znany mi Kazimierz Dziadzic, syn bohaterskiej rodziny Dziadziców zamieszkałych przy ul. Zyblikiewicza 5 (budynek PKO)  klatka schodowa 4  w Krakowie. Państwo Dziadzicowie znani byli z udzielania schronienia Żydom. To rodzina bohaterskich Polaków.

Józefa Dziadzicowa z siostrą Genowefą i córką Lusią zostały wywiezione do niemieckiego obozu zagłady w Oświęcimiu, ale przeżyły wojnę i powróciły do Krakowa Zamachowiec z ul. Kopernika Kazimierz Dziadzic, syn pani Józefy Dziadzic był przechowywany i leczony na strychu ul. Zyblikiewicza 5 w Krakowie przez moją śp. Matkę. Po wojnie Kazimierz Dziadzic został skazany przez bierutowski sąd na 5 lat więzienia za nielegalne posiadanie broni i przynależność do AK. W Krakowie w latach 1939 - 1944 komendantem granatowej policji był major Franciszek Marian Erchardt, przedwojenny oficer lwowskiej „dwójki”(kontrwywiadu polskiego).

Franciszek Marian Erchardt piastował wysoką oficerską funkcję w AK. Mieszkał przy ul. św. Gertrudy 2 w Krakowie, współpracował w zamieszkałym tam Adamem Korpakiem i jego matką Heleną Korpakową. W mieszkaniu tym udzielali oni przejściowego schronienia Żydom, najczęściej zbiegłym z lwowskiego, przemyskiego i krakowskiego getta oraz współpracowali z „Żegotą” (Radą Pomocy Żydom).

Oglądałem udostępnione mi przez moją matkę fałszywe kennkarty (niemieckie dowody osobiste), jak również autentyczne metryki chrztu rzym. – kat. wydawane przez bohaterskich polskich kapłanów z Krakowa i Lwowa „dopasowane” do fałszywych dowodów tożsamości. Pełna dokumentacja dla ukrywających się Żydów na „aryjskich papierach” wydawana była przez „Żegotę”, staraniem m.in. wspomnianego mjr Franciszka Mariana Erchardta, Adama Korpaka, Helenę Korpakową i zbiegłego z krakowskiego getta bohaterskiego Żyda prof. Juliana Aleksandrowicza – „Dra Twardego”.

Prof. Julian Aleksandrowicz ( Dr „Twardy”) w 1933 roku ukończył Wydział Lekarski Uniwersytetu Jagiellońskiego. Podczas II Wojny Światowej walczył w kampanii wrześniowej. Przez trzy lata był więziony w getcie krakowskim, z którego uciekł i został aktywnym członkiem Armii Krajowej, odznaczony później Orderem Virtuti Militari i innymi medalami.

W okupowanym przez Niemców Krakowie ukazywał się dziennik „Goniec Krakowski”. Na początku 1943 roku na ostatniej stronie tej gazety ukazał się wiersz, którego pierwsze litery następujących po sobie wersów utworzyły hasło: „Polacy Sikorski działa”.

Nieznany jest autor utworu , ani nazwiska bohaterskich drukarzy z krakowskiego gmachu przy ul. Wielopole, natomiast wiem, iż pomysłodawcą tego druku był komendant major granatowej policji Franciszek Marian Erchardt.

Numer tej gazety znajduje się niewątpliwie w archiwum krakowskiego „Dziennika Polskiego” lub w archiwum Biblioteki Jagiellońskiej.

Podstawową formą walki z okupantem niemieckim podjętą przez społeczeństwo Krakowa była akcja czynna prowadzona przez Polskie Podziemie Niepodległościowe. Już od pierwszych dni po wkroczeniu oddziałów niemieckich i pojawieniu się administracji okupanta, zaczęły powstawać organizacje konspiracyjne, stawiające sobie za cel walkę „z nowymi porządkami” wprowadzanymi przez agresorów.

W Krakowie walkę prowadzono wszelkimi dostępnymi metodami: od sabotażu, bojkotu, poprzez propagandę, do walki zbrojnej włącznie. Kraków – przed wojną centrum polskiej kultury i nauki, siedziba Dowództwa Okręgu Korpusu - dysponował zarówno tradycjami wojskowymi i zapleczem intelektualnym zdolnym podjąć ciężar tworzenia, prowadzenia i kierowania konspiracyjnymi strukturami odradzającego się na emigracji i w podziemiu państwa polskiego. Tworzyły się zatem w Krakowie konspiracyjne organizacje wojskowe: powstające na bazie przedwojennych partii politycznych oraz pozostające poza tymi strukturami partyjnymi. Partie w oparciu o swe „wojskówki” obok walki zbrojnej z okupantem chciały w podziemiu realizować również cele partyjno-polityczne.

Do końca grudnia 1939 roku na terenie Krakowa podjęły działalność konspiracyjną, m.in.: Polska Organizacja Bojowa (POB), Tajna Armia Polska (TAP), Unia, Związek Czynu Zbrojnego (ZCZ), Wojskowa Organizacja Krakowa (WOK), „Racławice”. Wszystkie one włączyły się w struktury ZWZ bezpośrednio lub etapami, tak jak POB, która weszła najpierw w skład Wojskowej Organizacji Wolności „Znak”, by w styczniu 1943 roku ostatecznie podporządkować się AK. Hasłem do rozpoczęcia „podporządkowania” konspiracji w Krakowie były wytyczne gen. M. Karaszewicz-Tokarzewskiego i misja mjr Feliksa Ankersteina „Olgierda” (b. z-cy szefa Wydziały Specjalnego Oddziału II Sztabu Głównego WP) przybyłego 7 listopada 1939 roku do Krakowa. Przywiózł on ogólne wytyczne dla dywersji w Kraju, które stały się podstawą do procesu ujednolicenia organizacji konspiracyjnych i koordynowania działań przeciw okupantowi. Jednak wiele organizacji konspiracyjnych wojskowych znalazło się poza tym procesem, mniej lub bardziej z własnego wyboru, tworząc kolejne struktury podziemne. Powstała w grudniu 1940 roku Komenda Obrońców Polski utworzyła inspektorat obejmujący działaniem obszar GG z czterema okręgami (krakowski, kielecki, lubelski i warszawski).

Nie zdołała rozwinąć jednak szerszej działalności. Natomiast Wojskowa Grupa Nadwiślańska, założona w maju 1940 roku przez Tadeusza Fedorowicza „Ran” i Jana Kubina organizacyjnie podporządkowała się w lutym 1941 roku Wojskowej Służbie Ochrony Powstania (WSOP), zachowując jednak pełną autonomię. W 1942 roku formacja ta przekształciła się w Zbrojne Pogotowie Narodu (ZPN). Komendantem Okręgu Kraków ZPN po wcieleniu Wojskowej Grupy Nadwiślańskiej (WGW) został Jan Kubin „Jasio”, (dotychczasowy d-ca Wojskowej Grupy Nadwiślańskiej), natomiast, komendantem miasta Krakowa z ramienia ZPN, został kpt. „Orlik”.

KAZIMIERZ HROMIAK LEŚNIK”

Kazimierz Hromiak ps. „Leśnik”  „Wojenne i powojenne wspomnienia żołnierzy Kedywu i Baonu Partyzanckiego „Skała”, Tom II, Wyd. Skała, 1993:

„…Do konspiracji wstąpiłem po ucieczce z niewoli, z terenów zaboru radzieckiego, w marcu 1940 roku. 21 kwietnia 1940 roku. w podziemiu kościoła oo. Kapucynów w Krakowie złożyłem przysięgę przed ówczesnym oficerem dywersji ZWZ podokręgu Kraków, por. Czesławem Skrobeckim ps. „Czesław”, „Mars”, przyjmując pseudonim „Leśnik”. Pod rozkazami „Czesława” działałem do czasu wstąpienia do nowo utworzonego oddziału partyzanckiego „Grom”, to jest do grudnia 1943 roku.

Ponieważ w obecnym roku mija 50 rocznica zamachu na kawiarnię „Ziemiańską” - gniazdo konfidentów polsko-żydowskich - którego dokonałem wraz z kolegą Zdzisławem Meresem - „Orlikiem”, wobec tego postanowiłem, ku pamięci potomnych, przedstawić dokładniej jego przebieg:

…W październiku 1943 roku zostałem wezwany do „Czesława” na spotkanie, które miało miejsce pod wiaduktem przy ulicy Grzegórzeckiej. Pamiętam szczegóły ówczesnej rozmowy, która utkwiła mi w pamięci ze względu na formę w jakiej zwrócił się do mnie dowódca. To nie był rozkaz ani polecenie, do czego byłem przyzwyczajony, lecz luźna rozmowa na temat zachowania Polaków względem okupanta. Właśnie „Czesław” wyjawił mi prawdę o polskich konfidentach działających na terenie Krakowa. Przyznać muszę, że o personaliach i szerszej działalności zdrajców nie byłem zbytnio zorientowany ze względu na działalność w zachodnich okolicach Krakowa, gdy tymczasem oni działali przede wszystkim w Śródmieściu. Po usłyszeniu z ust „Czesława” dokładnych danych o ilości i działalności konfidentów zwróciłem się z zapytaniem, czy nie ma sposobu na ich wykończenie. Odpowiedź była jednoznaczna, że właśnie „Kedyw” planuje taką akcję, i że chce mi powierzyć jej zorganizowanie i dowodzenie.

.. Naturalnie mnie, nie znającemu środowiska, polecił przeprowadzić wywiad i spenetrować miejsca ich schadzek, którym była kawiarnia „Ziemiańska” przy ulicy Mikołajskiej (dzisiejsza „Telimena”,obecnie restauracja – 2013 rok – przyp. autora).

Przy ulicy Sławkowskiej 14 mieścił się konspiracyjny lokal u pp. Kudelskich.

Pamiętam również, że przed pożegnaniem „Czesław” określił mi sylwetki niektórych konfidentów, którymi byli Polacy i Żydzi.

Najgroźniejszy był Żyd Diamand, a dalej bracia Karolewscy, Klusek, Żabiński, Argentyńczyk i wielu innych.

Błysk i potężny huk rozległ się w martwej ciszy. Nade mną gwizdnęły odłamki, lecz pamiętam zbawienną radość jaka ogarnęła mnie z wykonania zadania…”

GESTAPO

Kto pierwszy posłużył się nazwą: Gestapo?

Hans Berndt Gisevius, niedoszły szef tego urzędu w Prusach twierdzi, że uczynił to na początku lat trzydziestych urzędnik pocztowy w Berlinie. W celu ułatwienia sobie pracy nad korespondencją służbową dokonał praktycznego skrótu nazwy Ge/ heime / Sta / ats / po / lizei - Tajnej Policji Państwowej.

Nikt wtedy zapewne nie przeczuwał, że formacja ta ogarnie wkrótce Europę i stanie się najostrzejszym narzędziem niemieckiego ludobójstwa, a Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze, osądzający po wojnie niemieckich paladynów, uzna gestapo za organizację zbrodniczą, rejestr jego zbrodni zaś określi słowami: "wygląda tak, jakby układała go ręka szatana".

Kiedy Gestapo powstawało, w Niemczech partia NSDAP sięgała już po władzę, Niemcy wkraczały na swoją arenę dziejową - "tysiącletniej Rzeszy". Ale historia nazizmu niemieckiego zaczęła się już o wiele wcześniej, wraz z powstaniem partii NSDAP w 1919 roku, aby poprzez wielką euforię zwycięstwa, zakończyć się klęską. I była równocześnie historią działalności jednego człowieka - Adolfa Hitlera. Był on Niemcem austriackim, człowiekiem pozbawionym perspektyw życiowych, jakby z marginesu społecznego - bez wykształcenia, majątku, na dodatek nie w pełni wiadomego pochodzenia. Jego ojciec Alois urodził się jako nieślubne dziecko Marii Schicklgruber, która pracowała wówczas w domu wiedeńskiego Żyda Frankenbergera. Kim zatem naprawdę był dziadek Adolfa Hitlera?

Nazwisko - Hitler pojawiło się później, kiedy Maria Schiclgruber wyszła za mąż za Johanna Hitlera, który usynowił Aloisa. Alois Hitler dorósł, ożenił się i spłodził syna Adolfa, zbrodniarza, który miał wstrząsnąć światem.

Krakowskie struktury Gestapo były silnie rozbudowane. Dla konspiracji i Ruchu Oporu największe zagrożenie stanowiła gestapowska agentura niezmiernie silnie rozbudowana i wielce pomocna krakowskiej siedzibie Gestapo przy ul. Pomorskiej.

„TEODORA DUŻEGO” ŻYWOT KRAKOWSKI

Rzadko się mówi i pisze o tym człowieku, pomimo, iż żyją w Krakowie ludzie, którzy znali go i pamiętają przejawy jego zdziczenia. Koledzy z Sicherheitspolizei nazwali go „Teodorem Dużym”. Jego prawdziwe nazwisko to Rudolf Körner.

Zawodowy policjant drezdeńskiej Sicherheitspolizei przybył w 1939 roku do Krakowa z gronem kolegów dla spełnienia misji agenturalnej. Doświadczenie wyniesione w pracy w drezdeńskiej policji szybko zapewniło mu mocną gestapowską pozycję. Był wśród tych agentów którzy ściśle współpracowali z Pomorską. O jego agenturalnej działalności pisała Jadwiga K. B. z Nysy na początku 1945 roku. Autorka listu poznała Körnera w krakowskiej melinie jego żydowskich współpracowników. Wspomnienia Jadwigi K. B. są sugestywne. Zapamiętała Körnera jako rasowego Niemca. Wysoki, łysawy blondyn, oczy trochę bawole i torby pod oczami. Życie Körner miał urozmaicone, mieszkał w gmachu Gestapo, gdzie odbywały się jego spotkania z konfidentami oraz ich werbunki. Kiedyś, gorącym latem wypatrzył Körnera patrol Kedywu (Kierownictwo Dywersji Komendy Głównej Armii Krajowej) – wydzielony pion organizacyjny Armii Krajowej - gdy płynął kajakiem Wisłą od klasztoru Norbertanek w stronę Wawelu. Wówczas towarzyszyła mu piękna kobieta, ani żona, ani żadna ze znanych już podziemiu agentek. Czasami odwiedzała go w Krakowie jego żona, ale najczęściej odwiedzały go inne kobiety, najczęściej szły z nim do łóżka piękne młode Żydówki, agentki Gestapo. Do dzisiaj nie udało się precyzyjnie ustalić z kim Körner pracował w swoim tzw. podreferacie agenturalnym. Znane jest m.in. nazwisko jego współpracownika Willi Rommelmanna z Weimaru. „Wsławił” się tam odrażającym postępkiem wprowadzając do swojego mieszkania młodą, piękną Żydówkę, którą zgwałcił i następnie zastrzelił.

Podziemie rzuciło dowódcom gestapowskiej agentury wyzwanie: wiemy o was wszystko!

W Krakowie ukazywał się niemiecki „Goniec Krakowski” i o tej samej nazwie gazeta podziemna drukowana w Wieliczce.

Oto najgłośniejsze dokumenty:

Podziemny „Goniec Krakowski” numer 282 z 1 grudnia 1943 roku, sprzedawany na ulicach Krakowa po 25 groszy. W rubryce „Nauka i wychowanie” inserat:

„Listę konfidentów Gestapo, wydanie II znacznie poszerzone, wraz z życiorysami sławnych mężów z Pomorskiej 2 zaopatrzone w liczne ryciny, fotografie oraz podobizny autografów, dostarcza członkom organizacji podziemnej – Kierownictwo Walki Podziemnej”. Np. rejestr nazwisk na literę „S” wynosił 126 pozycji! Czy blady strach padł na Gestapo?

Oczywiście nie. Ale strach padł i to potężny na istniejącą agenturę. Znane było wykonywanie wyroków śmierci na konfidentach przez struktury Polski Podziemnej. Jednakże agenci, najczęściej młode Żydówki wyzbyte były moralnych zasad, stając się skrajnie niebezpieczną kategorią agentów. Niektóre Żydówki działały zuchwale, niemal półjawnie, jakby gardząc życiem. Ich nazwiska notowano w meldunkach podziemia, pojawiały się również w podziemnym „Gońcu Krakowskim” w formie ogłoszeń:

„Młode, przystojne Polki, z zawodu agentki Gestapo, pragną zawrzeć znajomość z członkami organizacji podziemnej”. Tu padają nazwiska nie polskie: Anna Fischer, Franciszka Eder, Elżbieta Buchholz, Irma Planicer, Helena Roth.

Inny tekst podziemnego „Gońca Krakowskiego”:

 „cztery przystojne Polki, dobrze sytuowane, znające doskonale fach konfidencki, pragną poznać panów z przeszłością konspiracyjną: Maria Fiedler, Urszula Telekiel, Charlotta Norban i Karola Erdman”.

W kawiarni „Ziemiańska” spotykała się grupka żydowskich kobiet i mężczyzn współpracujących z Gestapo, niemal oficjalnie. Dla Körnera w jesieni 1942 roku pracowało już ok. 25 żydowskich agentów, wśród których wybijały się takie postaci jak: Diamand, Burner, Spitz (ojciec), Stefa Brandstaetter, czy też Barbara Schmeidel, ranna podczas zamachu w kawiarni „Ziemiańska”.

W jednej z teczek archiwum Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Krakowie znajduje się dokument zatytułowany: „Sprawa rezydentury żydowskiej”.

Pokój w kawiarni „Ziemiańska” w którym mieli melinę żydowscy konfidenci Gestapo był czymś pośrednim pomiędzy kawiarnią, a mieszkaniem. Ciężar rozpracowania niebezpiecznej agentury przejął kontrwywiad podziemia. Oto fragment raportu z dnia 3 lipca 1943 roku:

„W wyniku prowadzonych wywiadów ustalono, że przy ul. Sławkowskiej 6 czterech osobników zajmuje jeden pokój m. nr 2 na I piętrze i dwa pokoje m. nr 10 na trzecim piętrze.

Wszyscy czterej są niemeldowani, a wywieszone wizytówki są fałszywe. Są to agenci Gestapo Żydzi: Julian Appel, Mieczysław Bilewski, lub Biłewski, Marian Diamand oraz Żydówka Stefania Brandstaetter. Obok na marginesie dopisek ołówkiem: „wszyscy czworo (…) są czynnymi członkami Gestapo uzbrojeni stale. Ostatnio dołączył do nich piąty Żyd, nazwiska nie ustalono”.

Rezydentura żydowskich agentów działała do sierpnia 1944 roku. Wtedy nastąpiła ich likwidacja.

Agentami gestapo byli również policjanci żydowscy w gettach. (Jüdischer Ordnungsdienst dosł. Żydowska Służba Porządkowa, potocznie policja żydowska albo tzw. odmani).

Podwójną działalnością policyjną w (Ordnungsdienst) i w Gestapo zajmowali się również niektórzy znani krakowscy adwokaci Żydzi, m.in. Maurycy Wiener, Karol Buczyński – późniejsi agenci SB.

Po zmianie okupantów Maurycy Wiener, czy Karol Buczyński, jako znani adwokaci ściśle współpracowali ze Służbą Bezpieczeństwa, sądami , prokuraturą wojewódzką i z Wydziałem Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego prowadzonym przez Kazimierza Buchałę TW oraz pracownikami  profesorami Andrzejem Zollem, Zbigniewem Ćwiąkalskim, ulubieńcami konfidenta Buchały.  Mówiono o Karolu Buczyńskim, Maurycym Wienerze, że za pieniądze uwolnią największego przestępcę, nawet mordercę. Była to prawda, za duże pieniądze krakowski prokurator wojewódzki Rek, ze swoim zastępcą Gołdą i z prokuratorem Skwierawskim umorzyli za pieniądze każde śledztwo, a sędziowie z Korbielem, szefem ubeckiej palestry, nie skazywali takich oskarżonych , lecz również (za pieniądze) umarzali postępowania, jednocześnie donosząc na opozycję i skazując jej członków.

Oto krótko opisana historia żydowskiej, konfidenckiej grupy agentów gestapo, działającej w Krakowie w latach II Wojny Światowej, gdy Niemcy masowo uśmiercali Żydów. Tekst nie wyczerpuje wszystkich źródeł świadczących o ogromie zdrady i kolaboracji, które wystąpiły właśnie w Krakowie, obok starych synagog i świętych miejsc Żydów.

Dokumenty, źródła, cytaty:

http://www.kedyw.info/wiki/Andrzej_Kuler,_Konspiracja_krakowska_w_latach_1939-1945

http://www.kedyw.info/wiki/Kazimierz_Hromniak,_Wspomnienia_z_okresu_konspiracji_1940-1945_w_Krakowie

„Gestapowcy” Józef Bratko cz, I II

Data:
Kategoria: Gospodarka
Tagi: #ak

Aleksander Szumański

Aleszum.blog - https://www.mpolska24.pl/blog/aleszumblog111111

Lwowianin, korespondent światowej prasy polonijnej w USA, Kanadzie,RPA, akredytowany w Polsce. Niezależny dziennikarz i publicysta,literat, poeta, krytyk literacki.
Publikuje również w polskiej prasie lwowskiej "Lwowskie Spotkania".

Komentarze 0 skomentuj »
Musisz być zalogowany, aby publikować komentarze.
Dziękujemy za wizytę.

Cieszymy się, że odwiedziłeś naszą stronę. Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Twitterze.